Ulubione seriale

Ulubione seriale Najlepiej nie oglądać. Prawda jest taka, że większość seriali to tasiemce o nieskomplikowanej, łatwej do przewidzenia (na dwadzieścia pięć odcinków do przodu co najmniej) fabule. A jeżeli już się stało i codziennie o tej samej godzinie przesiadujesz przed telewizorem, śledząc dramatyczne losy swoich ukochanych bohaterów, jest jeden sposób, żeby się z tego wyleczyć. Przeczytaj streszczenia odcinków w Internecie, gdzie znajdziesz opisy ze znacznym wyprzedzeniem. Jeżeli już będziesz wiedzieć, czego się spodziewać w ciągu następnych miesięcy, zobaczysz, że znudzi ci się oglądanie "dynamicznie" prącej do przodu akcji. Jednak serial serialowi nie równy. Niektóre starają się, choć trochę, odzwierciedlać rzeczywistość (czyli współczynnik prawdopodobieństwa, że perypetie, które przeżywają bohaterowie, mogą przytrafić się też zwykłemu śmiertelnikowi, jest nieco wyższy), inne są naprawdę zabawne albo naprawdę ciekawe. Może któryś z nich obudzi w tobie nową pasję? Jeżeli zdołasz zapamiętać znaczenia terminów lekarskich, jakie padają podczas wszystkich odcinków doktora House'a, nie koniecznie zostaniesz sławnym diagnostykiem, ale może chociaż dostaniesz się na pielęgniarstwo (nie obrażając żadnej pielęgniarki ani pielęgniarza!). Nie należy też szukać autorytetów wśród serialowych postaci. Chyba, że nie są uzależnione od Vikodinu.

Telewizja .